50-lecie szkoły

Artykuły na 50-lecie szkoły od Absolwentów III LO:
Złoty Jubileusz Trójki – artykuł pani Katarzyny Frankowiak Przeczytaj
Razem przez LATA – jubileuszowe wspomnienia pani Zofii Borowicz Przeczytaj

null
Bohaterem tej księgi jest „Trójka” – jeden z najlepszych olsztyńskich ogólniaków. Szkoła niezwykła i z bogatą tradycją. Miejsce, do którego absolwenci chętnie wracają nie tylko pamięcią. W roku Złotego Jubileuszu III Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Olsztynie chcemy Państwu przybliżyć początki i historię Szkoły, a także nakreślić Jej współczesny portret. Jednak najcenniejszym i najistotniejszym elementem tej księgi są wspomnienia – teksty pełne autentycznych wzruszeń, barwnych anegdot i wciąż żywych obrazów zachowanych w pamięci osób z „Trójką” związanych. To właśnie z tych wspomnień dowiecie się Państwo najważniejszego – w czym tkwi fenomen III LO oraz czym ta Szkoła była i jest dla Jej dyrektorów, nauczycieli, uczniów i absolwentów.

Wydawnictwo do nabycia w szkole. Cena 35 zł.


Artykuł: Olsztyńska trójka po całym świecie szuka absolwentów

Przez lata to był jeden z czterech ogólniaków w Olsztynie. Każde z liceum miało swoją specyfikę. „Jedynka” to była szkoła dla humanistów, „dwójka” i „czwórka” przyciągały młodzież uzdolnioną matematycznie, a „trójka” – przyszłych lekarzy. To dlatego 10 lat temu, gdy szkoła organizowała poprzedni duży zjazd absolwentów z okazji 40. rocznicy powstania, w jednej z klas, z której wyszło wielu dobrze znanych w Olsztynie medyków, jeden z uczestników zjazdu – widząc swoje koleżanki i kolegów sprzed lat – krzyknął: „Ciekawe, jak pracują dziś olsztyńskie szpitale, skoro wszyscy znani lekarze są tutaj?”. Choć akurat opinia o tym, że III LO to szkoła lekarzy, jest tylko w części prawdziwa. Mimo że liceum słynęło z klas biologiczno-chemicznych, równie dużo, co lekarzy, wyszło z niej prawników, artystów czy nauczycieli oraz przedsiębiorców. Jak z każdej szkoły.

Jak to się zaczęło?

We wspomnieniach dawnych absolwentów „trójka” zawsze była inna niż pozostałe licea. O ile w jednym czy drugim z konkurencyjnych ogólniaków panowała sztywna atmosfera, III LO miało przez lata opinię szkoły z ludzkimi nauczycielami. Niektórzy mówili, że to najsłabsze ze starych, olsztyńskich liceów, ale sukcesy jego absolwentów dowodziły, że to była tylko złośliwość.

Historia szkoły zaczęła się w połowie lat 60. XX wieku. Do 1964 r. w Olsztynie funkcjonowały tylko dwa licea. Najpierw, zaraz po wojnie, powstało liceum przy ul. Mickiewicza – późniejsza „jedynka”. Również w 1945 r. powstała szkoła przy ul. Wyzwolenia, która z czasem stała się „dwójką”. W mieście przybywało jednak mieszkańców, więc zorganizowanie trzeciej szkoły stawało się coraz bardziej konieczne. Przedsięwzięcie nie było proste do zrealizowania, przede wszystkim dlatego, że brakowało odpowiedniego budynku, w którym mogłaby się uczyć młodzież. Narodził się pomysł, by przenieść Szkołę Podstawową nr 13, która znajdowała się przy ul. Gagarina, czyli przy dzisiejszej ul. Sybiraków, do nowej siedziby przy ul. Puszkina. Ta przeprowadzka umożliwiła utworzenie w 1964 r. w jej miejscu ogólniaka. 15 lipca kurator okręgu w Olsztynie powołał do życia III Liceum Ogólnokształcące. Pierwszym dyrektorem placówki został Jan Kujawski.

Początki były trudne. Szkoła w pomieszczeniach po podstawówce wymagała remontu. Trzeba było nie tylko pomalować ściany, drzwi i okna, ale także wstawić nowe szyby, wybudować boisko sportowe, urządzić sale lekcyjne. Jak na złość w czasie wakacji 1964 r. w budynku odbywały się kolonie, co było tradycją w latach PRL. Ostatni turnus kończył się dopiero 29 sierpnia. Na adaptację gmachu zostały więc tylko dwa dni. Zabrakło czasu na jakiekolwiek remonty. W jubileuszowej publikacji, wydanej w 2004 r. z okazji 40-lecia „trójki”, czytamy: „W tej sytuacji ograniczono się jedynie do zabezpieczenia pomieszczeń przed deszczem przez wymianę okien oraz prowizorycznego naprawienia zamków w drzwiach. Przygotowanie pomieszczeń do rozpoczęcia zajęć szkolnych odbywało się w ostatniej chwili. 1 września o piątej rano wszystkie pomieszczenia były przygotowane do uroczystej inauguracji pierwszego roku szkolnego w nowej placówce oświatowej”.

Pierwsi nauczyciele

Na początek powstało dziewięć klas, w których naukę zaczęło 359 uczniów. Danuta Gomolińska, obecna dyrektor III LO, przypomina, że wśród nich były osoby z I LO, które decyzją ówczesnych władz oświatowych zostały przeniesione do nowej placówki. Nie była to jednak dla nich nagroda ani wyróżnienie. Władze zadbały w ten sposób, by szkolne ławki w nowej szkole nie świeciły pustkami. Nic dziwnego, że niektórzy rodzice używali swoich wpływów, żeby ich dzieci mogły wrócić do „jedynki”. – Ale młodzież, która została, tak naprawdę wygrała na tym. Dyrektor Kujawski zatrudnił najlepszych nauczycieli, w tym biologa Jerzego Klikowicza, który zdobył świetne wyposażenie do swojej pracowni. Zyskała miano wzorcowej. Nakręcono o niej nawet film instruktażowy i pokazywano potem w innych szkołach i na szkoleniach, żeby nauczyciele mogli zobaczyć, jak powinna wyglądać właściwie wyposażona sala do biologii – opowiada Danuta Gomolińska.

W gronie pierwszych pedagogów znalazł się też inny wybitny nauczyciel, Tadeusz Rostański, który uczył matematyki, a poza tym przedmiotem miał też szereg innych pasji. Znał np. język esperanto, którego przez wiele lat uczył uczniów „trójki”, nawet gdy nie miał już innych zajęć. Uwielbiał geografię i podróże. Jeździł z uczniami na wycieczki, również zagraniczne. Absolwenci wspominają, że kiedy podczas lekcji coś go zdenerwowało, sapał jak samowar. Dlatego nazywali go właśnie „Samowarem”. Z czasem stał się jedną z ikon III LO. Dziesięć lat temu, z okazji 40-lecia szkoły, jedna z sal matematycznych w szkole została nazwana jego imieniem.

Pierwsza matura w „trójce” odbyła się w 1966 r. Zdawały ją 43 osoby. Początkowo w każdym roczniku były po dwie klasy, dziś jest ich po pięć. W najlepszych latach, gdy nikt nie mówił o niżu demograficznym, bywało ich nawet po osiem. Dyrektorka podkreśla, że szkoła nigdy nie miała problemów z naborem. Kiedy pyta uczniów o to, dlaczego wybrali właśnie ten ogólniak, zwykle mówią o tradycji rodzinnej. Na drugim miejscu jest wysoka zdawalność matur i dobre wyniki na egzaminie dojrzałości. Szkoła wciąż słynie z dobrych biologów. Tak jak kiedyś prym w mieście wiedli uczniowie wykształceni przez Jerzego Klikowicza, potem przez Franciszka Śniedziewskiego, tak teraz te tradycje kontynuuje Leszek Terlecki. Ale nauczycieli, którzy zadbali o dobre wykształcenie uczniów, jest znacznie więcej i z różnych przedmiotów.

Wielu znanych

Do dziś liceum ukończyło ponad 7,5 tys. absolwentów. Wielu z nich zajmuje poważne stanowiska, robi karierę za granicą. Nie brakuje wśród nich znanych osób. Obecni nauczyciele jednym tchem wymieniają tych, którzy mają korzenie w „trójce”. Są wśród nich satyryk Piotr Bałtroczyk, aktorka Anna Samusionek, lider zespołu Vader Piotr „Peter” Wiwczarek, poeta Kazimierz Brakoniecki, poetka Alicja Bykowska-Salczyńska, wybitny fotograf Mariusz Hermanowicz czy Wojciech Goljat, szef wydziału administracyjno-gospodarczego w olsztyńskim ratuszu. No i tłum lekarzy – od Olsztyna, gdzie absolwenci są ordynatorami szpitalnych oddziałów, po Nowy Jork.

Wśród dawnych uczniów III LO są tacy, którzy regularnie spotykają się ze sobą, organizują klasowe zjazdy, na których wspominają dawne czasy spędzone w ogólniaku. To oni założyli Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół III Liceum Ogólnokształcącego. Pomysł na jego stworzenie narodził się w autokarze, kiedy dawni licealiści z rocznika ’51 wracali z jednego ze wspólnych spotkań. Był rok 2001. Absolwenci zorganizowali wspólne 50. urodziny w Bęsi koło Biskupca. W drodze powrotnej Andrzej Kurowski zaproponował kolegom i koleżankom powołanie stowarzyszenia. Jego plan został przyjęty z entuzjazmem. Na kolanie powstała lista założycieli. Zostali nimi wszyscy, którzy jechali autobusem. Przewodniczącym został pomysłodawca.

Absolwenci pomagają

Andrzej Kurowski wspominał kiedyś na łamach „Wyborczej Olsztyn”, że czasy nauki w liceum to szczególne lata. – To był specyficzny okres w naszym życiu, inna była też sytuacja w kraju, nie było tylu możliwości spędzenia wolnego czasu – opowiadał. – Nie było komputerów, a wszystko, co interesujące, działo się właśnie w szkole. Dlatego spędzaliśmy w niej tyle czasu na kołach zainteresowań, zajęciach dodatkowych, wycieczkach, wyprawach. I dlatego nasze więzi ze szkołą są tak silne.

Spotkania z koleżankami i kolegami z klasy stały się dla jego rocznika czymś obowiązkowym. – Doszliśmy do wniosku, że czas ucieka, jesteśmy coraz starsi, a nawet jest nas coraz mniej – mówił. – Chcieliśmy się spotykać, by powspominać dawne lata.

Absolwenci nie ograniczają się wyłącznie do rozpamiętywania minionych lat. Wciąż starają się uczestniczyć w życiu szkoły i jej pomagać. Stowarzyszenie ma status organizacji pożytku publicznego. Dzięki temu może zbierać 1 proc. podatku. Za te pieniądze kupują i przekazują placówce nowoczesny sprzęt – tablice interaktywne, laptopy, rzutniki. Co roku ze składek członkowskich fundują jednemu z uczniów, który ma największe osiągnięcia w nauce, a zarazem udziela się społecznie nagrodę im. Tadeusza Rostańskiego. – Od początku nasza działalność polega na integracji dawnych uczniów i na udzielaniu pomocy materialnej szkole – wyjaśnia Andrzej Kurowski.

Znajd na 50-lecie

Teraz stowarzyszenie wzięło na siebie pomoc w przygotowaniu obchodów 50-lecia szkoły, które są zaplanowane na 19 i 20 września 2014 r. Dawni licealiści wezmą udział w gali inaugurującej uroczystość w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej, podczas której odbędzie się koncert absolwentów mających wykształcenie muzyczne. Będzie również mniej oficjalne spotkanie z nauczycielami przy szantach. Zaplanowana jest jubileuszowa akademia w hali Uranii. Popołudnie absolwenci spędzą w szkole na spotkaniach ze swoimi dawnymi wychowawcami i nauczycielami. To będzie czas na wspomnienia. Obchody zakończą się balem.

Na uroczysty zjazd zapisało się kilkaset osób (lista znajduje się na stronie internetowej III LO). Są wśród nich i absolwenci z wszystkich roczników: od tych z roku 1966, gdy odbyła się pierwsza trójkowa matura, do maturzystów sprzed roku. Ale to na pewno nie wszyscy, którzy zdecydują się na udział. Tak samo jak 10 lat temu, większość po prostu tego dnia przyjdzie do swojej szkoły, by spotkać się ze swoimi dawnymi znajomymi. Wtedy przez „trójkę” przewinęło się ok. 1,5 tys. absolwentów. Nie dla wszystkich wystarczyło miejsca w czasie akademii w kinie Kopernik. W okolicy szkoły parkowały samochody dawnych uczniów. Były rejestracje z całej Polski, a nawet z Niemiec czy Francji, nie mówiąc o tych, którzy przylecieli prosto z USA.

Większość stanowili absolwenci, którzy skończyli naukę wiele lat temu. Oni też z upływem lat najcieplej wspominają szkołę. Wielu nie widziało się od matury, dlatego rzucali się sobie na szyję, a dawne uczennice często płakały ze wzruszenia. Niektórzy z sentymentu poszli zapalić papierosa na pobliskim cmentarzu, na który kiedyś uciekali przed nauczycielami, by ich nie zobaczyli z papierosem w ustach.

Jak będzie w tym roku, gdy szkoła świętować będzie swoje 50-lecie? Obecni pracownicy „trójki” i absolwenci, którzy już zapowiedzieli, że wezmą udział w zjeździe, liczą, że nie zabraknie ich dawnych uczniów oraz koleżanek i kolegów z klasy.

ABSOLWENCI WSPOMINAJĄ

Andrzej Kurowski, radca prawny, przewodniczący Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół III Liceum Ogólnokształcącego:

– Należałem do drugiego rocznika, który zaczynał naukę w III LO. Wybrałem tę szkołę, bo mieszkałem na Zatorzu, miałem więc blisko. Poza tym wiedziałem, że uczyli w niej świetni nauczyciele. Każdy z nich był nie tylko dobrym pedagogiem, ale też wielką osobowością. Szczególną postacią był matematyk Tadeusz Rostański. Co roku jednemu licealiście fundujemy nagrodę jego imienia. A 11 listopada, w rocznicę śmierci profesora, spotykamy się nad jego grobem, składamy kwiaty, zapalamy znicze oraz wspominamy wszystkich zmarłych nauczycieli i absolwentów. Mogę powiedzieć, że „trójkę” skończyło wiele fantastycznych postaci. Do dziś regularnie się spotykamy, po prostu bardzo lubimy ze sobą przebywać.

Marek Mariański, dyrektor Zespołu Szkół Chemicznych i Ogólnokształcących w Olsztynie:

– Uczyłem się w III LO w latach 1967-1971. Już wtedy to była bardzo dobra szkoła. Była też nowa. To też był powód, dla którego ją wybrałem. A lekcje prowadzili najlepsi pedagodzy. Trzeba było się uczyć, bo nauczyciele byli bardzo wymagający, ale też dużo dawali z siebie. Największą karą za niepowodzenia w nauce było wezwanie do szkoły matki lub ojca. W moim przypadku się to zdarzało, bo grałem w piłkę ręczną, musiałem więc godzić sport z nauką. Miałem przez to trochę problemów z matematyką, więc dyrektor wzywał czasem moich rodziców. Ale poważnych kłopotów nie miałem. Z kolegami i koleżankami z klasy spotykaliśmy się również po szkole, głównie na prywatkach. Do dziś mamy ze sobą kontakt. To były świetne czasy, wspominam je bardzo dobrze.

Łukasz Ruch, najmłodsza osoba, która płynnie posługuje się gwarą warmińską:

– Chodziłem do „trójki” w latach 2006-2009. To był wspaniały czas. Wybrałem III LO przede wszystkim dlatego, że słyszałem wiele dobrych opinii o tej szkole. Wcześniej chodziła do niej moja kuzynka. Trafiłem do świetnej klasy, w której było 28 dziewczyn, a chłopaków tylko kilku. Na początku naszą wychowawczynią była pani Gomolińska, a kiedy została dyrektorem, zajął się nami pan Jażdżewski. Starał się pomóc chłopakom, którzy byli przecież w mniejszości. W trzeciej klasie trochę na siłę zostałem ustanowiony gospodarzem. Wszyscy śmiali się, że klasa potrzebuje męskiej ręki. Z niektórymi osobami wciąż się kontaktujemy i spotykamy. Szkołę dobrze wspominam także dlatego, że nauczyciele pozwalali mi rozwijać moją pasję – naukę warmińskiej gwary. Często jeździłem na występy czy nagrania do radia lub telewizji. Opuszczałem przez to lekcje, ale nikt nigdy nie robił z tego problemów. Zawsze mogłem liczyć na wsparcie.

Artykuł pochodzi ze strony: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,16420268,Olsztynska__trojka__po_calym_swiecie_szuka_absolwentow.html#ixzz3XNDjCy3K

Artykuł: Bałtroczyk, Samusionek i inni, czyli 50 lat trójki

Setki absolwentów III Liceum Ogólnokształcącego przyjechało do Olsztyna, aby świętować obchody 50-lecia swojej szkoły. – To były wspaniałe lata – wspominają z rozrzewnieniem szkolne czasy spędzone na Zatorzu.

III Liceum Ogólnokształcące przy ul. Sybiraków w Olsztynie obchodzi w tym roku 50-lecie powstania. Okrągły jubileusz był okazją, by zorganizować zjazd absolwentów. Pierwszym punktem tego wydarzenia była uroczysta gala, która odbyła się w piątek w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej. Można było wysłuchać koncertu absolwentów mających wykształcenie muzyczne. Wieczorem zaplanowano mniej oficjalne spotkanie przy szantach z nauczycielami.

W sobotę uroczystości rozpocznie msza św. w położonym w sąsiedztwie szkoły kościele św. Józefa przy ul. Jagiellońskiej. Później dawni i obecni uczniowie wezmą udział w jubileuszowej akademii w hali Urania. Absolwenci z niecierpliwością czekają, jak mówili, na sobotnie popołudnie. Spędzą je bowiem w placówce na spotkaniach ze swoimi wychowawcami. Będzie to czas na wspominanie minionych lat. Pedagodzy mają wziąć ze sobą stare dzienniki i kroniki. Dawni licealiści przyniosą zdjęcia i inne pamiątki.

W obchodach uczestniczyć będzie…

…na pewno co najmniej trzystu byłych uczniów. Tylu potwierdziło udział w zjeździe. Wielu jednak i bez zapisywania przyjdzie zapewne na spotkania swoich klas.

Na pewno będzie pani Grażyna, która na co dzień mieszka we Francji. – Zdawałam maturę w 1974 r. Licealne lata to był wspaniały czas – podkreśla. Zjazd to dla niej nie tylko spotkanie z kolegami ze szkolnej ławy. To też wspomnienia dawnych nauczycieli, a w szczególności matematyka Tadeusza Rostańskiego. Jak zaznaczają absolwenci, kiedy podczas lekcji coś go zdenerwowało, sapał jak samowar. Dlatego w końcu nazywali go „Samowarem”. – Byłam w jego klasie, to był świetny człowiek. Otwierał nam oczy na świat. Pamiętam, że na godzinie wychowawczej puszczał nam muzykę klasyczną – mówi pani Grażyna. A po chwili dodaje ze śmiechem: – Nienawidził big-bitu, a mimo to organizował nam dyskoteki. Podczas nich przez cały czas zatykał sobie jednak uszy.

Profesora „Samowara” z łezką w oku wspomina również Alicja Bogdanowicz, która uczyła się w „trójce” w latach 1969-1974. Opowiada też o nauczycielce geografii Lidii Bednarskiej. – Do dziś przechowuję zeszyty, w których na jej lekcjach musieliśmy na papierze milimetrowym rysować tabelki i wprowadzać do nich dane z roczników statystycznych – mówi. I dodaje, że nauczycielka wprowadzała dyscyplinę wśród licealistów. Wówczas uczennice nie mogły przychodzić do szkoły w spodniach, z makijażem czy biżuterią. Młodzież musiała nosić mundurki, a na ramieniu obowiązkowo szkolną tarczę. – Profesor Bednarska miała w szufladzie pokaźną ilość biżuterii, którą kazała zdejmować dziewczynom zapominającym o zasadach. Codziennie sprawdzała też, czy tarcza jest przyszyta. Kiedy raz przypięłam ją agrafką, powiedziała, że mam natychmiast biec do domu i ją przyszyć – opowiada. Chociaż wtedy takie zachowania ją denerwowały, dziś je rozumie. – W szkole musi być dyscyplina, teraz trochę jej brakuje – twierdzi.

8 tysięcy absolwentów

Alicja Bogdanowicz jest jedną z osób należących do Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół III Liceum Ogólnokształcącego. To organizacja, która w Olsztynie jest ewenementem. Działa od 2001 r. Skupieni w niej ludzie spotykają się raz w miesiącu. Urządzają zjazdy, na których wspominają dawne czasy spędzone w ogólniaku. Ale i aktywnie uczestniczą w życiu „trójki”. Biorą udział w szkolnych uroczystościach, pomagają materialnie placówce. Stowarzyszenie jest też współorganizatorem obchodów 50-lecia szkoły.

Jak mówi dyrektorka III LO Danuta Gomolińska, przez pół wieku mury szkoły opuściło prawie 8 tys. absolwentów. Wielu z nich zajmuje poważne stanowiska, robi karierę za granicą. Nie brakuje znanych osób. Są wśród nich: satyryk Piotr Bałtroczyk, aktorka Anna Samusionek, lider zespołu Vader Piotr „Peter” Wiwczarek, poetka Alicja Bykowska-Salczyńska, poeta Kazimierz Brakoniecki, wybitny fotograf Mariusz Hermanowicz czy Wojciech Goljat, szef wydziału administracyjno-gospodarczego w olsztyńskim ratuszu.

Obchody zakończą się balem w restauracji Przystań.

Historia szkoły…

…sięga połowy lat 60. XX wieku. Do 1964 r. w Olsztynie funkcjonowały tylko dwa licea – szkoła przy ul. Mickiewicza, czyli późniejsza „jedynka” i placówka przy ul. Wyzwolenia, która z czasem stała się „dwójką”. Mieszkańców w mieście przybywało, więc otwarcie kolejnej szkoły było koniecznością. „Trójka” powstała w 1964 r. przy ul. Gagarina (dzisiejszej ul. Sybiraków) w budynku, w którym wcześniej znajdowała się Szkoła Podstawowa nr 13. Pierwszym dyrektorem placówki był Jan Kujawski.

Patronat medialny nad obchodami 50-lecia III LO w Olsztynie objęła „Gazeta Wyborcza Olsztyn”.

Artykuł pochodzi ze strony: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,16675931,Baltroczyk__Samusionek_i_inni__czyli_50_lat__trojki_.html#ixzz3XNFcBXl5

Artykuł: Olsztyńska trójka świetnie bawiła się do samego ran

Dawny dyrektor przez miesiąc przypominał sobie imiona dawnych uczniów i, patrząc na zdjęcia, kojarzył je z twarzami. Tyle ich było, że w końcu nie wiedział już, jak się nazywa jego żona

Ostatnia okazja, by absolwenci III Liceum Ogólnokształcącego w Olsztynie spotkali się ze sobą i swoimi nauczycielami w tak dużym gronie, była dziesięć lat temu, gdy szkoła obchodziła jubileusz 40-lecia powstania. 50. rocznicę powstania liceum świętowało przez cztery dni. W tym czasie odbyło się otwarcie wystawy dawnych absolwentów, była gala w filharmonii, spotkanie przy szantach, akademia w Uranii i bal absolwentów do białego rana.

Na zjazd zapisało się kilkaset osób. Wszyscy nie przyjechali, ale i tak każdy z punktów programu przyciągnął tłumy dawnych uczniów. Byli tacy, którzy zaliczyli wszystkie. Jak olsztyńska lekarka, absolwentka z rocznika maturalnego 1989, która wzięła wolne z pracy, by z koleżankami z dawnej klasy nie opuścić żadnego z wydarzeń. I była niepocieszona, że inni jej znajomi nie zrobili podobnie.

Najlepsza okazja do rozmów była w sobotę po południu. Tego dnia dawni uczniowie wrócili do ławek, w których kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu spędzili część swojego życia. Naprzeciwko usiedli ich dawni nauczyciele i wychowawcy. Nie obyło się bez sprawdzania list obecności i przypominania „co się stało z naszą klasą”. Kto nadal mieszka w Olsztynie, kto w Warszawie, a kto za oceanem…

Najgorętsza atmosfera panowała w czasie wieczornego balu. W jednej sali bawili się wspólnie absolwenci z końca lat 60. i ci, którzy skończyli „trójkę” zaledwie parę lat temu. Najliczniej reprezentowaną grupą byli uczniowie, którzy maturę pisali w latach 80. i na początku lat 90. By dogodzić gustom ich wszystkich, z głośników musiały lecieć przeboje z lat 70., 80. i 90. Choć zabrakło najbardziej rozpoznawalnych absolwentów „trójki”, których nazwiska znają wszyscy Polacy, to byli znani w Olsztynie lekarze, ważni urzędnicy z ratusza i Urzędu Wojewódzkiego, naukowcy, prawnicy i wielu, wielu innych.

W takim towarzystwie nauczyciele „trójki”, przez zdecydowaną większość absolwentów określani jako wyjątkowi w skali Olsztyna, czuli się wyjątkowo dobrze. Poprzedni dyrektor szkoły Witold Karpiński dał się wciągnąć do kółka absolwentów i porwać do tańca przez maturzystkę z roku 1988. Taniec był szybki, więc dyrektor postanowił chwilę odetchnąć. Ale gdy przysiadł na chwilę koło Jarosława Biesiekierskiego, nauczyciela fizyki, DJ prowadzący zabawę zagrał twista. Takiej okazji dyrektor opuścić nie mógł. Znów ruszył na parkiet.

W tłumie bawiących się na parkiecie swoich dawnych uczniów wyłapywał wuefista Mieczysław Gałdziński. Nie miał trudnego zadania, bo członkowie drużyn koszykarskich, które prowadził – mimo upływu lat i w wielu przypadkach nadwagi lub postępującego łysienia, utrudniających niekiedy identyfikację – w dalszym ciągu wyróżniali się wzrostem. Annę Macikowską, nauczycielkę chemii i przez kilka lat wicedyrektorkę szkoły, do tańca poprosił jej wychowanek, absolwent z roku 1989, dziś na kierowniczym stanowisku w Urzędzie Wojewódzkim.

Takich scen na parkiecie było mnóstwo. Nie mniej niż rozmów przy stolikach. Nauczyciele przysiadali do swoich wychowanków i wspominali cztery lata spędzone wspólnie w klasach i na korytarzach „trójki”.

Marek Hasso-Agopsowicz

Matura 1966

Obecnie jest wykładowcą na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Należy do pierwszego rocznika, który kończył „trójkę”. Co więcej, to jego świadectwo maturalne ma nr 1. Nie wziął udziału w całym zjeździe, bo dwa tygodnie wcześniej miał zawał. – Byłem na akademii w Uranii i w szkole – opowiada. Część osób ze swojej dawnej klasy spotkał w Uranii, ale z większością ma stały kontakt i spotyka się co jakiś czas. Przyznaje, że na 40-leciu liceum było więcej dawnych kolegów i koleżanek. – Mój rocznik ogólnie był bardzo mały, ale 10 lat temu przyjechali nawet z zagranicy i spoza Olsztyna. W tym roku, pomimo zgłoszeń, ich nie było – opowiada. Kilka miesięcy temu spotkał się ze swoimi znajomymi z klasy, by nagrać wspomnienia szkolne do książki jubileuszowej. Zapowiada, że jeśli tylko zdrowie mu pozwoli, weźmie udział w kolejnym zjeździe.

Andrzej Kurowski

Matura 1969

Prezes Stowarzyszenia Absolwentów i Przyjaciół III Liceum Ogólnokształcącego, które organizuje „trójkowe” zjazdy absolwentów. Nie kryje dumy, mówiąc, że to właśnie jego rocznik okazuje się teraz najbardziej aktywnym. Ale to dzięki temu, że mają ze sobą stały kontakt i wspólnie działają w „trójkowym” stowarzyszeniu. Wcześniej współorganizował jubileusz 40-lecia szkoły, ale tamten nie był zrobiony z takim rozmachem jak tegoroczny. – Teraz zjazd trwał aż cztery dni – opowiada. Mówi, że na jubileuszowym balu bawił się świetnie. – Z obecną panią dyrektor otwierałem bal i go zamykałem, a skończyliśmy nad ranem – mówi. Zapowiada, że jeśli tylko zdrowie mu dopisze, następny zjazd także zorganizuje i aktywnie będzie brał w nim udział.

Alicja Bykowska-Salczyńska

Matura 1972

Jest znaną olsztyńską poetką. Przyznaje, że w przeciwieństwie do obchodów 10 lat temu, podczas tegorocznego jubileuszu była jedynie na wernisażu wystawy otwierającym obchody. – Rozchorowałam się i nie mogłam uczestniczyć w dalszych uroczystościach – tłumaczy. Nie miała problemu z rozpoznaniem dawnych kolegów i koleżanek, bo na wernisażu byli pisarze oraz plastycy, którzy kończyli „trójkę”, a z którymi współpracuje od lat. – Przyszły też koleżanki z dawnych lat, z którymi łączyła mnie nie tylko szkoła, ale także wspólne podwórko na Zatorzu. Z nimi też mimo upływu lat poznałyśmy się bez problemu – mówi. Podobało się jej, że w obchodach wzięli udział także obecni uczniowie liceum.

Wojciech Goljat

Matura 1975

Pełnił już wiele eksponowanych kierowniczych stanowisk w Olsztynie, obecnie jest szefem wydziału administracyjno-gospodarczego w ratuszu. Gdy rozmawialiśmy w poniedziałek, jego głos jednoznacznie dawał do zrozumienia, że weekend nie minął spokojnie, gardło brzmiało, jakby było całkowicie zdarte. – Impreza rzeczywiście była świetna. Bankiet skończyłem o godz. 3.30, ale wiem, że niektórzy wytrzymali do 6, byli więc lepsi ode mnie – śmieje się. – Po dłuższym przyjrzeniu się osobom, które spotkałem, udało mi się rozpoznać znajome dawniej twarze. Choć z niektórymi osobami z klas równoległych miałem problem. Dopiero przy odrobinie wyobraźni udało mi się przypomnieć, jak wyglądali dawniej – żartuje. Co było najważniejsze w czasie takiego spotkania po latach? – Że mogliśmy się w końcu naprawdę nagadać. Elementem najbardziej integrującym był jednak bankiet – przyznaje. Następny jubileusz? Wojciech Goljat już jest na niego gotowy.

Adam Sawicki

Matura 1986

Jest prezesem Fundacji Centrum Zdrowia i Sportu przy Olsztyńskiej Szkole Wyższej. Był jednym z ostatnich, który opuścił salę balową. – Aż ochroniarz z lokalu nas poprosił, żebyśmy już sobie poszli, bo godzinę temu wszystko się skończyło – wspomina. Mówi jednak, że tak naprawdę na balu nie miał czasu na zabawę. Mijające godziny upłynęły na rozmowach z dawnymi znajomymi, na wspomnieniach i opowieściach. – To było najcenniejsze – mówi z uśmiechem. „Trójkę” kończył mniej niż 30 lat temu, więc, jak mówi, nie miał jeszcze większego problemu z rozpoznaniem niektórych znajomych z jego lat. Choć przyznaje, że na 40-leciu liceum też był i wtedy było to łatwiejsze. Jego zdaniem takie zjazdy są potrzebne, bo dzięki nim człowiek czuje się młodszy.

Mariusz Mieczkowski

Matura 2004

Podobnie jak Adam Sawicki, sobotni bal opuszczał z ostatnimi ochroniarzami. – Tak to się kończy, gdy ludzie się spotkają po latach przy tak doskonałej okazji. Bawiłem się wyśmienicie – mówi. W jego przypadku od matury minęło dopiero 10 lat, więc problemu z poznaniem szkolnych kolegów i koleżanek nie miał. Ale te dziesięć lat to wystarczający czas, by wykorzystać bal i ze swoją dawną wychowawczynią przejść… na „ty”. Jedno już wie na pewno. – To był mój pierwszy zjazd absolwentów. Na następny wybiorę się na sto procent – zapewnia.

Witold Karpiński

Były dyrektor III LO, nauczyciel historii i WOS

W liceum uczył ponad 35 lat, a przez 15 lat nim kierował. – Zjazdy absolwentów są niezapomnianymi spotkaniami. Miło wspominam zarówno jubileusz na 40-lecie, jak i tegoroczny – mówi. Podkreśla, jak ciekawym przeżyciem dla nauczyciela jest dowiadywanie się przy okazji zjazdu o sukcesach absolwentów „trójki”. – Moi dawni uczniowie to dziś młodzi profesorowie, lekarze, rektorzy uczelni, artyści – wymienia. Ceni sobie niesłychanie szczere – jak mówi – i serdeczne rozmowy z licealistami sprzed lat, co bardzo go podbudowuje. – Bal skończyłem po godz. 4. Byłem bardzo zmęczony, ale warto było – śmieje się. Dawni uczniowie poznawali się raczej bez problemu. A czy on ich też poznawał? Były dyrektor nie ukrywa, że w wielu przypadkach miał z tym ogromne problemy, nawet gdy stawali przed nimi uczniowie z klas, których był wychowawcą. – Ale proszę pamiętać, że przez moje lekcje historii i WOS-u przewinęły się cztery tysiące ludzi – zaznacza. Przyznaje, że przez miesiąc przygotowywał się do jubileuszowego spotkania. Przypominał sobie imiona dawnych uczniów, patrząc na zdjęcia, kojarzył je z twarzami. Tak się do tego przyłożył, że – jak mówi żartem – w końcu nie wiedział już, jak się nazywa jego żona. Były dyrektor nie ma wątpliwości, że najcenniejsze z tego jubileuszu były właśnie spotkania i rozmowy z absolwentami. A dlaczego tak poniósł go twist w czasie balu? – Bo to taniec mojej młodości i byłem w nim bezkonkurencyjny. Za dziesięć lat też go zatańczę – śmieje się.

Artykuł pochodzi ze strony: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,16705833,Olsztynska__trojka__swietnie_bawila_sie_do_samego.html#ixzz3XNFzS7nO

Artykuł: III Liceum Ogólnokształcące świętuje jubileusz 50-lecia

Od wczoraj w Olsztynie trwają obchody jubileuszu 50-lecia III Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Olsztynie. Dzisiaj (19.09) w południe dyrekcja szkoły zaprosiła władze samorządowe, polityków, partnerów i przyjaciół szkoły, a przede wszystkim jej absolwentów, na jubileuszową galę do Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie.

W ramach uroczystości szkoła otrzymała nowy sztandar nadany przez Radę Miasta Olsztyna, a jeden z pedagogów – Antoni Szeklicki – został udekorowany Honorową Odznaką za zasługi dla Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Na dzisiejsze popołudnie i cały jutrzejszy dzień zaplanowano wiele atrakcyjnych – szczególnie dla absolwentów – wydarzeń. Wśród nich wymienić można organizowaną w Hali Widowiskowo-Sportowej Urania jubileuszową akademię, zwiedzanie szkoły oraz wieczorny Złoty Bal bsolwentów, Nauczycieli i Pracowników Szkoły.

Artykuł pochodzi ze strony: http://www.olsztyn24.com/news/24101-iii-liceum-ogolnoksztalcace-swietuje-jubileusz-50-lecia.html

Artykuł: Wystawą twórczości absolwentów rozpoczęto obchody 50-lecia III LO w Olsztynie

W Galerii Amfilada Miejskiego Ośrodka Kultury w Olsztynie otwarto dzisiejszego (18.09) wieczoru wystawę „Literatura i sztuka. Absolwenci na 50-lecie III LO w Olsztynie”. Ekspozycja jest prezentacją twórczości osób, które na przestrzeni ostatniego półwiecza ukończyły olsztyńską „Trójkę”.

Pierwsze roczniki uzdolnionej artystycznie młodzieży opuściły mury III Liceum Ogólnokształcącego im. Mikolaja Kopernika w Olsztynie w latach 60.ubieglego wieku. Wśród nich byli Marek Barański, Mariusz Hermanowicz czy Janusz Połom.Na początku lat 70. natomiast maturę zdali Jerzy Ignaciuk, Kazimierz Brakoniecki, Alicja Bykowska-Salczyńska i Paweł Jaszczuk. Mijały lata – pojawiali się kolejni absolwenci…

Uczestnicy wystawy:

» literatura: Piotr Bałtroczyk, Marek Barański, Kazimierz Brakoniecki, Alicja Bykowska-Salczyńska, Sławomir Fafiński, Jerzy Ignaciuk, Paweł Jaszczuk, Janusz Połom i Joanna Wilengowska;

» sztuki plastyczne: Marek Barański, Iwona Bolińska-Walendzik (kurator wystawy), Urszula Dudko, Mariusz Hermanowicz, Marzena Huculak, Anna Kmieć, Barbara Kokoryn, Jakub Obarek, Mateusz Obarek, Janusz Połom, Joanna Rostańska, Ewa Skaper, Anna Stankiewicz i Maria Targońska.

Wystawa została zorganizowana przez MOK we współpracy z III Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika oraz Stowarzyszeniem Absolwentów i Przyjaciół III LO. Jest wydarzeniem inaugurującym obchody 50-lecia istnienia tej placówki oświatowej, w ramach których główne wydarzenia zaplanowano na 19 i 20 września bieżącego roku.

Ekspozycję będzie można oglądać do 12 października.

Artykuł pochodzi ze strony: http://www.olsztyn24.com/news/24094-wystaw-twrczoci-absolwentw-rozpoczto-obchody-50-lecia-iii-lo-w-olsztynie.html